Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koci pamiętnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koci pamiętnik. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 września 2012

55. Koci Pamiętnik - Dorosłość poczeka


Kot argentyński (Leopardus geoffroyi) to gatunek dzikiego kota, o skrytym i tajemniczym charakterze. Jest bajecznie ubarwiony. Niczym u geparda, jego ciało pokryte jest drobniutkimi cętkami. Na pyszczku można podziwiać wzór, przypominający fantastyczny, zastygły taniec pasków i plam. Ten niesamowity wygląd sprawia, że można być jeden metr od zwierzęcia i go nie zauważyć...
~*~


5 lutego 2010
Tego dnia słońce świeciło na niebie, zsyłając na zamarzniętą, przykrytą grubą warstwą białego puchu ziemię życiodajne promienie. Cały ogród zoologiczny ożył w jednej chwili - ptactwo "pluskało się" w swoim stawie, roślinożercy wypoczywali na świeżym powietrzu, chłonąc ciepło, a dzikie koty spacerowały po wybiegach. Małe koty argentyńskie nie były wyjątkiem...

^Kot argentyński

Małe? Zaraz, zaraz, już wcale nie takie małe. Wielkością dorównywały swojej matce. Jednak szaro-niebieskie oczy nadal zdradzały młodzieńczy wiek.

^Nie ma to jak kamuflaż doskonały!

Słońce skusiło je do wyjścia z domku na przechadzkę. Świąteczne dekoracje wciąż przyozdabiały ich mały światek (ku ogromnej uciesze drapieżników). Pierwszy, którego zobaczyłam, chował się wśród choinek, natomiast jego rodzeństwo wędrowało po całej wolierze. Ciekawość świata wciąż królowała w ich sercach. Jeden podszedł nawet do ogrodzenia, by bliżej przyjrzeć się statywowi. Zastanawiałam się, kiedy dorosłość na dobre zapuści korzenie w ich wnętrzu i wreszcie wydrze się na zewnątrz. Jak widać, nie miało to nastąpić jeszcze w najbliższym czasie.

^Rodzinne czułości

Po wielce wyczerpującym spacerze po wolierze wewnętrznej, koty uznały, że nastał czas odpoczynku. W sekundę woliera opustoszała, natomiast domek zaroił się od cętkowanych łowców.
Matka nie odważyła się dzisiaj wystawić nosa na zewnątrz i chyba od rana grzała okrągłą półkę. Jeden z jej młodych, który nie zajął wystarczająco szybko najlepszych miejscówek, podszedł do niej, by się przywitać. Co miał w końcu do stracenia? Matka ledwie zdążyła liznąć go po policzku, gdy on skrzywiony wycofał się. Jego mina zdawała się mówić: "jestem już na to za duży!". Bądź, co bądź, kociak na pewno nie miał dzisiaj nastroju do czułości.
*
Zaskakująco szybko przeminął cały ten dzień. Kociaki również zmieniają się w mgnieniu oka - z wyglądu przypominają już dorosłe osobniki, lecz w środku nadal są małymi kotkami. Czyżby to zima, całą swą niezwykłością, zahamowała ich "rozwój duszy"? Jedno jednak jest pewne - na razie dorosłość poczeka.
***
Informacje
(ważne - szczególnie dla osób, które informuję)
- Przejdę od razu do spraw najważniejszych - mojej nieobecności. Hmm, jakby to ująć... Może zabrzmi to dość osobiście/dziwnie, ale tak - przechodzę kryzys. Związany z nową szkołą. Potrzebuję czasu przestawić się na ten nowy, zupełnie odmienny tryb (bynajmniej nie chodzi tu tylko o naukę!).
Proszę Was zatem o wyrozumiałość.
Jak już kiedyś pisałam, nie chcę wchodzić tu i na Wasze blogi - napisać coś, "bo trzeba" i wyjść. Pamiętam o wszystkich, ale nie jestem w stanie tego na razie (i na raz) ogarnąć.
Nie sądziłam, że będzie aż tak dziwnie. "Kombinowanie" nad liceum zajęło mi niemal całe wakacje, wyłączając ostatnie dwa tygodnie. Wkrótce, pewnie gdy się przestawię, lub wcześniej, zaleje mnie fala nauki.
Dodatkowo, ostatnio byłam chora i pojawiałam się tutaj sporadycznie i na krótko.
Sytuacja wymaga wielu zmian, także w moim podejściu do blogosfery. Nie ukrywam, co się ze mną dzieje. Zawsze staram się być szczera, przynajmniej w jak największym procencie.
Dlatego jeszcze raz, proszę Was o wyrozumiałość i chcę też uczulić, że nie zawsze jak wydaje się, iż jestem nie obecna, to znaczy, że nie odwiedzam Waszych blogów. Nie obraźcie się też, jeśli moje komentarze staną się o połowę krótsze. Obiecuję, że gdy ten niespokojny ocean się ustatkuje, postaram się wrócić do starego systemu.
Przepraszam Was najmocniej!
Jeśli ktoś ma jakieś pytania/wątpliwości - niech pisze. Postaram się odpowiedzieć na każde Wasze pytanie.
- Zdjęcia i tekst są mojego autorstwa, wykonane w ZOO warszawskim. Ja wiem, że właśnie przemijają być może najcieplejsze dni tego lata, ale no cóż... Postaram się jeszcze napisać coś bardziej "aktualnego" ;)! Nowy post dotyczyć będzie albo kotów wiejskich, albo Kociej kroniki, albo jakiegoś dzikiego kota, w zależności, co uda mi się pierwsze ogarnąć.
Pozdrawiam!

poniedziałek, 23 lipca 2012

44. Koci pamiętnik - Przemijanie



Kot argentyński (Leopardus geoffroyi) to gatunek dzikiego kota, o skrytym i tajemniczym charakterze. Jest bajecznie ubarwiony. Niczym u geparda, jego ciało pokryte jest drobniutkimi cętkami. Na pyszczku można podziwiać wzór. Czasem kojarzy mi się on z zastygłym tańcem pasków i plam. Ten niesamowity wygląd sprawia, że można być jeden metr od zwierzęcia i go nie zauważyć...
~*~


27 stycznia 2010r.
Powoli zbliżał się koniec stycznia. Srebrzysty śnieg nadal spowijał okolicę, a panująca temperatura wciąż nie przekraczała zera. Jedynym pocieszeniem były promienie słońca, dające o tej porze roku piękne światło. 
Kocięta, urodzone 20 sierpnia 2009 roku, podrosły. Z wyglądu zaczęły przypominać już dorosłe osobniki, lecz ich niepoważne zachowanie zdradzało wiek.

^Cóż tam jest?
Małych łowców nadal interesował cały świat - począwszy od sztucznej roślinności, przez termometr leżący na ziemi, aż do zwiedzających (patrz - tylko ja, mój tata i "niedobitki" innych zwiedzających).

^Pogawędka?
Na pierwszy rzut oka widać więzy, łączące trójkę rodzeństwa. W każdej wolnej chwili podrostki urządzały sobie wspólną toaletę lub zabawę.

^Rodzinne czułości
Przy odrobinie szczęścia, można było zobaczyć widowiskowy pokaz zręcznościowy. Skakanie z gałęzi na gałąź, wybijanie się z miejsca na pół metra wysokości to tylko niektóre punkty repertuaru.
W "kociej jaźni" zaczęły kształtować się nowe cechy, które powoli wypierały stare nawyki. Zwierzaki stały się zdecydowanie mniej aktywne i skore do harców. Pomyśleć, że jeszcze na początku miesiąca szalały w zimnym śniegu! Teraz wolały wygrzewać się w promieniach zimowego słońca. Ich dzieciństwo powoli przemijało.

^Jeden z "małych" kotów argentyńskich.
***
Źródła
- data narodzin kociaków
***
Informacje
- Notka napisana 26.09.2011r., jeszcze na blogu Felidae - poprzedniku Perfekcyjnych. Zdjęcia wykonałam w warszawskim ZOO.

piątek, 6 lipca 2012

35. Koci pamiętnik - Nowe przygody



Kot argentyński (Leopardus geoffroyi) to gatunek dzikiego kota, o skrytym i tajemniczym charakterze. Jest bajecznie ubarwiony. Niczym u geparda, jego ciało pokryte jest drobniutkimi cętkami. Na pyszczku można podziwiać wzór, który porównać można do zastygłego tańca pasków i plam. Ten niesamowity wygląd sprawia, że można być jeden metr od zwierzęcia i go nie zauważyć... 
~*~


3 stycznia 2010r.
Cofnijmy się jeszcze trochę w przeszłość. Spadł śnieg, termometr zaczął wskazywać ujemne temperatury, a trzy młode koty argentyńskie... Szalały na wybiegu. Mimo że gatunek ten pochodzi z cieplejszych krajów, kociaki z Warszawskiego ZOO postanowiły zbadać zaistniałą sytuację. Wreszcie na ich terenie pojawiło się coś nowego, niezbadanego i dziwnego.

^Kot argentyński pod "świąteczną dekoracją" - młodym świerkiem. Niestety w kadr weszła też ta górka śniegu...
Powitał mnie jeden, siedział tuż przy ogrodzeniu. Obserwował uważnie nielicznych zwiedzających. Drugi spacerował po białym puchu. Przez krótką chwilę zaciekawiła go świerkowa gałązka. Ich woliera była bowiem świątecznie przystrojona. Jednym słowem wprowadzone tam zmiany można określić „zimową dżunglą”, a z perspektywy kotów „świerkowym placem zabaw”.

^Kocie zabawy
Młoda samiczka postanowiła wdrapać się na średniej grubości gałąź (fot. wyżej). Niestety w dalszej wspinaczce skutecznie przeszkodził jej brat, który "przypadkowo" tędy przechodził. Złapał "kociego alpinistę" za tylną łapę (którą z resztą ofiara chciała wcześniej pozbyć się natręta). W końcu kotka trzymała się już tylko przednimi łapkami, a „kochany braciszek", w ogóle nie dostrzegając jej tragedii, wciąż chciał się "bawić". Aby wyjść z tej sytuacji z dumą, samica zgrabnie odskoczyła, dając przy okazji pokaz zręczności "cętkowanych dachowców". 

^Obserwator
Inny mały (na logikę - samczyk, są bowiem dwaj bracia i jedna kotka) wkroczył na ścieżkę (oblodzona, aczkolwiek łatwiej było chodzić po niej niż po śniegu) i podszedł do mnie. Przez chwilę wpatrywał się w "dziwne urządzenie", zwane statywem. Czyżby zapamiętał ten "szczegół"? Zawsze zabieram go ze sobą, czy to do zoo, czy też do lasu, bowiem tworzę filmy (m.in. o tej trójce); ale może to tylko jeden z efektów oswajania przez zwiedzających? 
Kiedy mały gapił się w statyw, drugi kociak wywęszył jakiś ciekawy zapach. Nagle przerwał pasjonujące węszenie. Coś innego zwróciło jego uwagę. Nie spuszczał oczu ze świerkowych zarośli, a ja dopiero po chwili dowiedziałam się, co go tak zainteresowało - obiad. Koteczka już wynosiła białą mysz na zewnątrz, aby zjeść na świeżym powietrzu. Ale jak to bywa z rodzeństwem, trzeba bardzo uważać. Po tych harcach, bracia też zrobili się głodni. Dlatego samica od razu znalazła sobie doskonałą kryjówkę. Razem z jedzonkiem, schowała się za budką. Tu było cicho i spokojnie, może troszkę ciasno, ale szanse na wykradnięcie łupu przez rodzinkę - małe. 


^Zainteresowany
W sumie tego dnia spędziłam przy kotach argentyńskich krótki czas, bo jakąś godzinę czy dwie (przy ciekawych obserwacjach nie patrzy się, co minutę na zegarek, który z resztą był gdzieś ukryty w torbie na aparat). Trzeba było kończyć tę "zabawę". Jednak wpierw: jak to się wszystko skończyło? Kociak, który zauważył siostrę z ofiarą, dał sobie spokój z walką o mysz, przecież w środku jest ich jeszcze co najmniej kilka. Natomiast drugi samczyk podjął nieudaną próbę porwania myszki, na szczęście lub nieszczęście - bezskutecznie.
Zwierzaki mnóstwo czasu przesiadywały tego dnia w swojej zewnętrznej wolierze (jeszcze się nie zdarzyło, aby cała trójka siedziała tyle w swoim "ogródku"), a niskie temperatury wydawały się być dla nich niczym strasznym.

^Mały łowca
***
Informacje
- Notka z dnia 05.09.2010r., napisana jeszcze na poprzedniku Perfekcyjnych – Felidae.
- Zdjęcia wykonałam w Warszawskim Ogrodzie Zoologicznym. 

niedziela, 17 czerwca 2012

26. Koci pamiętnik - Zabawa jedzeniem

~*~
Kot argentyński (Leopardus geoffroyi) to gatunek dzikiego kota, o skrytym i tajemniczym charakterze. Jest bajecznie ubarwiony. Niczym u geparda, jego ciało pokryte jest drobniutkimi cętkami. Na pyszczku można podziwiać, jakby namalowane pędzelkiem, paski. Ten niesamowity wzór sprawia, że można być jeden metr od zwierzęcia i go nie zauważyć. 

~*~
13 grudnia 2009
Kociaki stają się coraz większe. Jedną z oznak dorastania jest przejście z matczynego mleka na stały pokarm. Młode zaczynają jeść specjalnie przygotowane dla nich myszy. Gryzonie lub małe ptaki stanowią podstawę menu kotów argentyńskich na wolności. Dla nas podawanie kociętom zdechłych myszy może być okrutne, albo po prostu obrzydliwe, ale młode drapieżniki tego potrzebują. 
Dzisiaj mogłam obserwować, jak rodzeństwo przyzwyczaja się do nowego menu.


^Zabawa jedzeniem uwieczniona.

Uwielbiam chodzić do ogrodu zoologicznego jesienią i zimą. ZOO odwiedza wówczas mało osób, a to oznacza, że zwierzęta można obserwować w spokoju i ciszy. 
Gdy podeszłam do wybiegu wewnętrznego kotów argentyńskich, ujrzałam jednego z trójki młodych, bawiącego się nieżywą myszą. Zabawa jedzeniem, to bardzo ważny element w przygotowywaniu do samodzielnego życia. Kocięta mają to już w naturze. Oczywiście w ogrodach zoologicznych mają wszystko "podane na tacy", lecz instynkt wciąż każe im, że powinny posiąść umiejętność zabijania, a zabawa zdechłą myszą to idealny trening.

^Kot argentyński
Kocię całkowicie zignorowało moją obecność, dlatego mogłam bez przeszkód obserwować naturalne zachowania. Nie zauważył też matki, która obudziła się i przysiadła na specjalnej drewnianej platformie, umocowanej tuż obok szyby. 

^Młody kot był "samowystarczalny". Najpierw podrzucał mysz, potem podbiegał i łapał ją. Następnie powtarzał całą ceremonię od nowa.
Mały drapieżnik zachowywał się niezwykle interesująco. Trzy razy "zabił" swą mysz - raz ugryzieniem w kark, za drugim już w szyję i ponownie ciosem w kark. W przerwach dumnie nosił swoją zdobycz. Czasami, ów gryzoń zachowywał się, jakby na chwilę ożył i próbował uciekać od swojego kata.
Kiedy kot zmęczył się "lataniem" w tą i z powrotem za martwą myszą, postanowił zacząć ucztę. Jednak, gdy posmakował mięsa, doszedł do wniosku, iż zabawa jedzeniem była lepszym wyjściem. 
To niesamowite, że taki mały zwierz ma w sobie tyle energii. Kociak zachowywał się jakby miał tak zwane ADHD, nie mógł usiedzieć na miejscu.

^Dumny łowca
***
Informacje
- Notka napisana 1.04.2010r., jeszcze na blogu Felidae - poprzedniku Perfekcyjnych. 
- Zdjęcia wykonałam w ZOO Warszawa.

sobota, 16 czerwca 2012

19. Koci pamiętnik - Rozwijanie umiejętności


~*~
Kot argentyński to gatunek dzikiego kota, o skrytym i tajemniczym charakterze. Jest bajecznie ubarwiony. Niczym u geparda, jego ciało pokryte jest drobniutkimi cętkami. Na pyszczku można podziwiać, jakby namalowane pędzelkiem, paski. Ten niesamowity wzór sprawia, że można być jeden metr od zwierzęcia i go nie zauważyć. 

~*~
22 listopad 2009
Dwudziestego drugiego listopada ponownie byłam w ogrodzie i... ponownie mogłam nacieszyć oczy widokiem kotów argentyńskich. Kociaki rosną jak na drożdżach.

^Nie ma to jak dobra zabawa!
Pogoda nie była zbyt przyjemna. Pod koniec poprzedniej wizyty przynajmniej rozpogodziło się i zaczęło świecić słońce. Dzisiaj o życiodajnych promieniach można było jedynie pomarzyć. Szare chmury przysnuły niebo grubą warstwą. Dobrze, że przynajmniej nie padało...

^Jeden z kociaków przed skokiem na drzewo.
Nieciekawa aura nie przeszkodziła kociakom w wyjściu na swój zewnętrzny wybieg. Postanowiły spędzić ten dzień na świeżym powietrzu.
Dokazywały się w najlepsze. Miały do dyspozycji kępki traw, kłody i inne kryjówki. Nad ich bezpieczeństwem czuwała uważna matka. Kocicy nie za bardzo podobał się pomysł spędzania tego dnia na dworze i "namawiała" kociaki do wejścia do "kociego domku". Pierwszy raz usłyszałam tak dziwny dźwięk! Nie można go opisać. Coś jakby zmodyfikowane miauczenie kota, choć chyba bardziej przypominało głos ptaka. 
Starania matki i reakcje kociąt były naprawdę... Ciekawe. Młode na chwilę podchodziły do mamy, jednak kiedy kotka już chciała wprowadzić je do domku, zwiewały. 

^Ostrożność dla matki to podstawa!
Potrafiły bawić się dosłownie wszystkim - patykami, liśćmi, kamykami. Uwielbiały wspinać się po konarach oraz urządzać na siebie (oraz matkę) zasadzki. Były niesłychanie szybkie i zwinne!
Dopiero pod koniec mojej obserwacji, dorosłej kocicy udało się wprowadzić młode do domku. Po długiej i wyczerpującej zabawie w "kocim mieszkanku", kocięta postanowiły uciąć sobie drzemkę.
To był kolejny niesamowity dzień!

***
Informacje
- Notka z dnia 28.01.2010r., napisana jeszcze na Felidae (poprzednik Perfekcyjnych).
- Zdjęcia robiłam w warszawskim ZOO.

piątek, 15 czerwca 2012

13. Koci pamiętnik - Koty argentyńskie


~*~

Kot argentyński to gatunek dzikiego kota, o skrytym i tajemniczym charakterze. Jest bajecznie ubarwiony. Niczym u geparda - jego ciało pokryte jest drobniutkimi plamkami. Na pyszczku można podziwiać wzory z pasków. 
~*~
14 listopad 2009
Trzy koty argentyńskie urodziły się 20 sierpnia 2009 roku, w Warszawskim Ogrodzie Zoologicznym.
Po raz pierwszy udało mi się je zobaczyć około trzech miesięcy później. Było dość pochmurnie i niezbyt ciepło. 

Gdy podeszłam do "domku" kotów argentyńskich, pierwsze co ujrzałam to małego, pięknego kociaka. Przyglądał mi się z zaciekawieniem. Siedział na czymś w rodzaju drewnianej półki. Pod nim spoczywała dumna mama, przegryzając sobie w najlepsze obiad - białe myszy. 
Na innej, drewnianej półce, umiejscowionej po drugiej stronie, wysoko, siedział kolejny kociak.
Nagle, pierwszy z nich zszedł z półki do mamy. Obwąchał mięso. Był jednak jeszcze za młody na jedzenie takiego typu pokarmu.
Szybko pojawił się i trzeci maluch. Balansował po kłodach, umieszczonych w pomieszczeniu. Zatrzymał się i zaczął mi się przyglądać.
Kocięta były jeszcze małe. Miały przepiękne niebieskie oczy oraz nieproporcjonalnie duże uszy. Były takiej samej wielkości jak małe najzwyczajniejszego „Felis catus”.

Tymczasem drugie kocię wskoczyło do swojego brata (lub siostry) i wtuliło się w jego futerko. Trzeci wkrótce postanowił do nich dołączyć. Jednak ułożenie kłód i gałęzi nie było po jego stronie. Młody musiał trochę pomyśleć. Pozostałe kocięta z ciekawością obserwowały jego wysiłki. Młody zaczepił się o półkę, lecz udało mu się podciągnąć. Był już wśród rodzeństwa. To niesamowite, że tak małe zwierzaki mogą wykazywać tak ogromną siłę!
Jedno z kociąt postanowiło zejść z półki. Oczywiście zrobiło to w wielkim stylu – zeszło bowiem głową w dół. Postanowiło odwiedzić matkę.

Ja jednak odchodzę od domku „Argentyniaków”, jednak by w niedalekiej przyszłości z powrotem do nich powrócić.
Ponownie jestem przy kotach argentyńskich. Trochę się rozchmurzyło i ukazało powoli zachodzące słońce.
Zwierzęta mają do dyspozycji pomieszczenie kryte i wolierę na świeżym powietrzu. Woliera zrobiona jest w stylu naturalnym. Znajduje się tam dużo gałęzi, kłód oraz kryjówek.
Tym razem, kocięta postanowiły wyjść na spacer. Cała trójka bawiła się na gałęziach. Oczywiście matka cały czas stała na straży.

Koty wywarły na mnie wielkie wrażenie - wspinały się niczym lamparty, schodziły głową w dół, jak margaje* lub łaziły po siatce, przypominając wykwalifikowanych wspinaczy. I nigdy nie spadły! Dodatkowo ich oczy pięknie błyszczały w promieniach słońca.
Tak, to był cudowny dzień! 
***
Informacje
- Notka z dnia 28.12.2009 roku, napisana jeszcze na poprzedniku Perfekcyjnych - Felidae.
- Zdjęcia wykonałam w ZOO Warszawa.